Wojciech Olejniczak, Mirosław Drzewiecki, Krzysztof Janik, Barbara Blida - na te osoby zbierano informacje za rządów PiS, aby wykorzystać je w walce politycznej - twierdzi Janusz Kaczmarek, w zeznaniach przed Sądem Okręgowym w Warszawie.
Były prokurator krajowy i szef MSWiA zeznawał 16 lutego br. jako świadek w procesie cywlinym, który Jarosław Kaczyński wytoczył Romanowi Giertychowi za wypowiedź iż za jego rządów "zbierano haki" na przeciwników politycznych przy użyciu prokuratury i tajnych służb.
W części niejawnej Kaczmarek stwierdził, że kierownictwo PiS interesowało się zeznaniami mężczyzny, który oskarżył Krzysztofa Janika i Wojciecha Olejniczaka o wykorzystywanie seksualne. Zbigniew Ziobro miał twierdzić iż Jarosław Kaczyński będzie zadowolony z tych zeznań, bo pokażą, że seks afera jest także wśród polityków opozycji. Zeznania nie zostały wykorzystane, gdyż okazały się zupełnie niewiarygodne, ale informacja o nich została przekazana dziennikarzom, którzy - według Kaczmarka - wskazywali Ziobrę jako źródło przecieku.
Kaczmarek pytany o "haki" na byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego zasłonił się tajemnicą państwową (decyzje o zwolnieniu z niej będzie podejmował premier).
Kaczmarek potwierdził także, że przekazał wyniki badań DNA dziecka Anety Krawczyk Zbigniewowi Ziobrze. Nie był w stanie powiedzieć czy dokumenty te trafiły do Andrzeja Leppera, zanim został on przebadany przez prokuraturę.
O takiej sytuacji zeznawał inny świadem w tym procesie były polityk LPR Wojciech Wierzejski. Lepper miał mu się chwalić, że otrzymał wyniki badań od ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Pozwoliło mu to sprawdzić, że nie jest ojcem dziecka Anety Krawczyk. W zamian, zdaniem Wierzejskiego, Samoobrona zaczęła głosować w interesie PiS bez negocjacji, czego przykładem byłi głosowanie na prezesa NBP.
Biuro prasowe PiS nie odpowiedziało na prośbę o komentarz Jarosława Kaczyńskiego do tych zeznań.
